Hołka (holllka) wrote,
Hołka
holllka

Halloween kontra Wszystkich Świętych kontra inne rzeczy [*]

Temat poruszam może trochę po czasie, ale niestety - gdy był odpowiedni czas, ja nie miałam czasu, żeby o tym pisać. ;P

Pamiętam, że pewnego razu, gdy byłam mała, zapytałam rodziców, dlaczego my nie obchodzimy Halloween, tak jak ludzie w telewizji. Rodzice wyjaśnili, że my mamy Andrzejki. Taka odpowiedź mi wystarczyła.

Dzisiejsze dzieciaki stwierdziły jednak, że skoro Amerykanie mają Halloween, to one też chcemy. A Andrzejki swoją drogą, bo te są przecież obchodzone dopiero miesiąc później. Tak więc maluchy zaczęły przebierać się za duchy, chodzić od domu, do domu i powtarzać słynne zdanie "cukierek albo psikus" (tak przy okazji - czy ktoś wie, na czym ma polegać psikus?). Młodzież święto także zaakceptowała, ale z nieco innych powodów - ot, znaleźli jeszcze jeden powód, by robić imprezy.

Jakie jest moje zdanie na temat Halloween? Uważam, że jest ono lepsze od Walentynek, które przecież także przywędrowały do nas zza wielkiej wody. To znaczy - na razie jest lepsze. Bo jeśli bardziej się przyjmie i zakorzeni, to być może stanie się równie kiczowate, jak 14 lutego. A może nie - czas pokaże. W każdym razie, ja za cukierkami nie gonię, bo już mi nie wypada. Rok temu byłam na Halloweenowej imprezie i byłoby naprawdę fajnie. W tym roku na zabawę nie miałam ochoty, zamiast tego zostałam w domu i "po amerykańsku" potraktowałam dynię. I przez to też bawiłam się dobrze. O, taki straszny potwór mi wyszedł:

strasna dynia

Innymi więc słowy mówiąc nie mam nic przeciwko Halloween, pod warunkiem jednak, że święto to będzie tylko dodatkiem i nie weźmie góry nad tym ważniejszym, nad pierwszym listopada.

Niestety z dniem Wszystkich Świętych też jest pewien problem. Zapomnieliśmy chyba o idei tego dnia. Skupiamy się na grobie w jego materialnej postaci, a nie na osobie, którą nagrobek ma nam przypominać. W końcu nie liczy się chyba to, jaki wieniec i jaki znicz kupujemy. A w te święta odniosłam niemiłe wrażenie, że właśnie to jest dla niektórych najważniejsze.

Co się zaś tyczy "innych rzeczy [*]" - mam tutaj na myśli głównie wirtualne cmentarze. I w tym wypadku mówię stanowcze nie. Jeżeli ktoś się tłumaczy, że znicz "zapalony" na internetowym serwerze będzie płonął wiecznie (czyli - dopóki serwer się nie spali), to chyba nie pojmuje samej idei palenia zniczy. Bo nie chodzi o to, żeby świeczka nigdy nie zgasła. Tylko - żeby trzeba było zapalić następną. W końcu ważne jest, żeby pamiętać, a nie, żeby wirtualnego znicza odpalić i mieć problem z głowy - czyli innymi słowy - zapomnieć.
Inni mówią, że tego typu rozwiązanie jest dobre dla tych, którzy nie mogą odwiedzić grobów swoich bliskich, bo mieszkają za daleko. Sorry, ale przecież tak naprawdę ważne jest zapalenie znicza w intencji zmarłego. Nie to, gdzie się tego znicza pali. Tylko, że znowu - znicz musi być prawdziwy, nie cyfrowy.
Ostatni argument za wirtualnymi cmentarzami jest po prostu taki, że są one wygodniejsze. Tak, mogą być wygodniejsze dla ludzi niepełnosprawnych, dla których dotarcie do cmentarza jest problemem. Ale jeśli ma to być ułatwieniem dla tych pełnosprawnych, to wiadomo, że w takim wypadku w grę wchodzi tak naprawdę paskudne lenistwo.

Tags: dyrdymały
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author