May 6th, 2009

oczko

Udany powrót Rosomaka

Jak dla mnie dobry zwiastun filmowy nie tylko zachęca do obejrzenia filmu. Powinien także w możliwie jak najmniejszm stopniu zdradzać fabułę. Fajnie, jeśli dodatkowo wprowadza widza w błąd, jeśli chodzi o przebieg historii (rozumiecie - po obejrzeniu zwiastuna wysuwacie pewne wnioski odnośnie tego, co się może wydarzyć, a potem na filmie okazuje się, że sprawy potoczyły się zupełnie inaczej). Ale przede wszystkim - nie może kłamać odnośnie samej jakości filmu (tak, wiem że reklamy kłamią... ale jednak zawsze czuję się strasznie rozczarowana, gdy po obejrzeniu świetnego zwiastuna oglądam kiepski film).
Biorąc pod uwagę te wszystkie rzeczy, zwiastun (ten który ja widziałam) do filmu, o którym dziś będzie mowa był po prostu idealny. A sam film - równie dobry.

A o czym w ogóle będzie dzisiejszy wpis? Ano o Wolverinie, bo dziś byłam na nim w kinie.

Ale najpierw słów kilka o trylogii X-Men. Obejrzałam wszystkie trzy części tego dzieła i wszystkie mi się podobały. Od strony wizualnej filmy zupełnie odbiegał od komiksowego pierwowzoru. Zrezygnowano z jaskrawych ciuszków i innych śmiesznych rzeczy. Jak dla mnie to dobrze. Poza tym twórcy zaserwowali nam dobrą akcję i ciekawe efekty specjalne.
Z kolei, jeśli chodzi o treść - tu również należą się brawa. Bohaterowie są prawie tacy, jak lubię. Co prawda pojawia się kilku naprawdę złych gości. Jednak większość jest dobra - niezależnie od tego, po której stronie barykady stoi. Najważniejsze jest jednak to, że jeśli zajrzymy nieco głębiej, na to, co znajduje się pod warstwą fantastyki, to odkryjemy, że trylogia mówi tak naprawdę o alienacji, tolerancji wobec innych i akceptowaniu samego siebie. A to wszystko sprawia, że każdy z filmów nie składa się tylko z płytkiej akcji.
A poza tym, co tu będę dużo ukrywać - w Wolverine'a wcielił się Hugh Jackman. Uwielbiam tego aktora i z przyjemnością obejrzałam go jako X-mana.

X-Men Geneza: Wolverine opowiada o zdarzeniach, które miały miejsce przed tym, co pokazano w trylogii. A dokładniej - film pokazuje co się stało przed tym, jak Wolverine stracił pamięć i co spowodowało u niego amnezję.
Twórcy zadbali o wszystkie szczegóły i w bardzo fajny sposób wstawili do filmu elementy, które nawiązują do późniejszych zdarzeń.
Poza tym (podobnie, jak w trylogii) poznajemy kilku nowych, ciekawych mutantów.
Przede wszystkim jednak, poza serią efektownych scen, tutaj także znajdziemy masę nieco głębszych wątków. Bo jest o człowieczeństwie, o braterstwie, o miłości, o tym dokąd prowadzi gniew i pragnienie zemsty oraz o innych sprawach. Nie chce mi się szczegółowo opisywać fabuły. Po prostu - idźcie do kina i sami to zobaczcie.
  • Current Mood
    mischievous mischievous
  • Tags