August 18th, 2009

avatar

Plac budowy, czy plac boju?

Postęp jest dobry, ale żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej. To rozumiem i jestem w stanie zgodzić się na pewne niedogodności wiedząc, że w przyszłości mogą z nich wyniknąć jakieś korzyści. Problem pojawia się wtedy, gdy z postępu w żadnym wypadku nie może wynikać dla mnie nic dobrego. Ten post jest właśnie o tym.

Dawno, dawno temu koło mojego domu znajdowała się Rejonowa Kolumna Transportu Sanitarnego (RKTS). Ale komuna upadła i RKTS przestało pełnić swoją dawną rolę. Karetki przestały przyjeżdżać, a miejsce, gdzie parkowały opustoszało. Nastały wspaniałe czasy, w których ruch na drodze koło mojego domu ustał, a ja, razem z siostrą i przyjaciółmi z sąsiedztwa mogłam w okolicach nieużywanych budynków bawić się w podchody i chowanego.

Ale piękne czasy się skończyły. Teren RKTS-u został wykupiony przez firmę KEM. Początkowo KEM chciało na nowo nabytym terenie stworzyć złomowisko. Wtedy my, mieszkańcy okolicznych domów napisaliśmy stosowną petycję i pomysł ze złomowiskiem upadł. Odetchnęliśmy z ulgą. Myśleliśmy, że będziemy już bezpieczni.

Zamiast złomowiska KEM postanowiło wybudować szklane domy. O samej durnocie tego pomysłu szkoda pisać, ale napiszę. Bo i czemu nie. Przede wszystkim na Podhalu istnieje przepis, który mówi, że wszystkie budynki muszą mieć strome dachy. Jak widać na załączonym linku - kto ma pieniądze, ten może wszystko - nawet blokowisko z płaskim dachem sobie wybudować. Wymóg stromych dachów nie wziął się jednak znikąd - chodzi o to, żeby w zimie śnieg nie zrobił z budynkiem tego, co z pewną halą targową w Katowicach. Jak i czy śnieg z dachów szklanych domów będzie w ogóle odśnieżany - nie wiem.
Dach to jednak pół biedy. Dużo ciekawszym rozwiązaniem tam zastosowanym jest to, że połowa ścian jest skośna, a w każdym pokoju trudno znaleźć kąt o kącie prostym. Innymi słowy mówiąc - nie mam pojęcia, w jaki sposób przyszli mieszkańcy sobie swoje wymarzone mieszkanka umeblują.

Także - nie owijając w bawełnę przyznam szczerze, że osoby, które wykupiły mieszkania w szklanych domach uważam za ludzi pozbawionych wyobraźni przestrzennej, umiejętności przewidywania, no i po prostu - za debili.

Ja jednak dziś nie o samych przeklętych szklanych domach chciałam wam opowiedzieć. Ale o tym, co z ich powodów dzieje się wokół. Cała okolica zmieniła się bowiem w gigantyczny plac budowy.

Koparki i inne wielkie samochody jeżdżą naszą (niegdyś spokojną) ulicą koło domu non stop. Oczywiście sprzątaniem błota, które ze sobą wywożą nikt się za bardzo nie kłopocze, przez co całe bagno, które leży na asfalcie - trafia także do domu.

Koło mojego domu znajduje się plac, na którym samochody parkują wszyscy ludzie mieszkający w okolicy. Przez ten plac prowadzi droga na teren budowy. Pozwoliliśmy budowlańcom przejeżdżać przez nas teren. Nie pozwoliliśmy im jednak na nim parkować. Ale z racji tego, że robotnicy to ograniczone umysłowo, tępe dupki - zastawiali cały plac swoimi samochodami. No bo przecież oni muszą mieć gdzie zaparkować. My się nie liczymy. Ich zachowanie wywołało wojnę parkingową. Oni zastawiali nam podjazd - my zastawialiśmy ich samochody i dojazd do placu budowy. My grzecznie prosiliśmy, żeby parkowali gdzieś indziej - oni w odpowiedzi w naszą stronę przeklinali i odgrażali się, że zadzwonią na policję.
Policja nigdy nie przyjechała, a każda ze stron trochę ustąpiła. Z tym, że my ustąpiliśmy dużo bardziej, niż oni.

W tym roku panowie budowniczy postanowili podłączyć do szklanych domów kanalizację. I gdzie rozbili sobie obóz, w którym wszystkie rury składowali, piłowali, spawali i tak dalej? Pod oknami mojego pokoju, w ogrodzie za domem. Wspaniale. Robotnicy pracują ciężko, od rana do nocy, hałasując przy tym i przeklinając niemiłosiernie.

I jakby mało było tych wszystkich problemów (podsumujmy sobie: wielkie samochody jeżdżące non stop koło mojego domu, problemy z parkowaniem, hałas przez cały dzień, błoto i robole-idioci wszędzie wokół), to jeszcze dziś budowniczy-matoły rozwalili rurę doprowadzającą wodę do mojego domu. Także wody nie mam, a o gorącej kąpieli mogę sobie tylko pomarzyć. Niech to szlag i licho trafi te przeklęte szklane domy.
Do tej pory starałam się być cierpliwa i jedynie nie lubiłam całej sytuacji. W obecnej chwili zaczęłam wszystko i wszystkich wokół (wszystkich robotników, rzecz jasna) szczerze i z całego serca nienawidzić.

Drogi Bin Ladenie, jeśli czytasz tego posta, to proszę obierz sobie szklane domy jako cel swojego przyszłego ataku terrorystycznego.
Będę ci za to bardzo wdzięczna.
Hołka