?

Log in

No account? Create an account

November 6th, 2009

Przyznaję, nie jestem jakimś specem od informatyki i jeśli już jakąś wiedzę posiadam, to jest ona bardziej praktyczna, niż teoretyczna. Dlatego wiem, że mogę się w moich rozważaniach na dzisiejszy temat mylić.

Ale tak zupełnie na chłopski rozum - kiedy tworzy się nową wersję jakiegoś programu, to po pierwsze chodzi o to, żeby polepszyć jego działanie, a po drugie - żeby ułatwić jego obsługę. A przy okazji - ale to już zupełnie na marginesie - można także poprawić graficzny wygląd programu.

Kiedy byłam młodsza, przerzucenie się na nowszą wersję jakiegoś Microsoftowego programu przychodziło mi naprawdę łatwo. Ale ostatnio - zaczynam mieć z tym coraz większy problem. A z tego powodu zaczęłam się zastanawiać - czy to mój umysł skostniał już tak bardzo, że nie jest w stanie szybko pojąć i nauczyć się nowych rzeczy, czy może przeciwnie - wina leży tak naprawdę po stronie firmy pana Gatesa?

Pierwszy raz na problem "nie mogę się dogadać z nowszą wersją" natknęłam się już kilka lat temu, po zaktualizowaniu Windows Media Playera. Nowy wtedy WMP 10 wyglądał ślicznie, ale na tym jego zalety się kończyły. Bo jeśli chodzi o korzystanie i poruszanie się po programie, to w ogóle nie mogłam się w tym znaleźć. Niby wszystko było podobnie, ale jednocześnie - jakoś tak inaczej. I ta inność trochę mi przeszkadzała. Ostatecznie jednak do dezaktualizacji i powrocie do dziewiątej wersji Playera zadecydowało to, że WMP 10 nie chciał współpracować z moim systemem operacyjnym i za często się wieszał. Zrezygnowałam z niego i właściwie do tej pory - mimo, że jest już WMP 11 - ja wciąż korzystam z wersji dziewiątej i nie mam ochoty tego zmieniać.

Drugi raz na podobny problem natrafiłam, gdy pojawił się Windows Vista. Na szczęście nie muszę z tego systemu operacyjnego korzystać na codzień (bo u siebie wciąż mam starego, dobrego XP). Ale zdarza mi się go używać w "trybie weekendowym", kiedy to wracam do Zakopanego.
W każdym razie w Viście jest cała masa rzeczy, które z założenia miały chyba ułatwiać pracę użytkownikom mniej obeznanym z komputerem. Problem w tym, że rozwiązania te wcale nie są już takie fajne dla tych, którzy z pecetem są trochę bardziej za pan brat. Weźmy chociażby takie głupie kopiowanie z nadpisywaniem. Jeśli w folderze docelowym pojawił się plik, o takiej samej nazwie, to Windows XP pytał po prostu "czy nadpisać", a do wyboru miało się odpowiedź "tak, tak wszystkie, nie, anuluj". Prosto i przejrzyście. W przypadku Visty przydaje się umiejętność szybkiego czytania ze zrozumieniem. Bo w zaistniałej sytuacji pojawi się nam komunikat na pół ekranu "plik o podobnej nazwie znajduje się już w folderze docelowym, jakie działania chcesz podjąć?" (czy coś w tym stylu - nie mam Visty pod ręką, więc nie mogę dokładnie zacytować). Po czym użytkownik ma do wyboru kilka skomplikowanych możliwości "skopiuj plik i zastąp nim ten, który już istnieje", "skopiuj plik, ale nie zastępuj nim pliku, który już istnieje", "nie kopiuj pliku". Ach i jeszcze na dole można zaznaczyć "zastosuj to samo rozwiązanie do innych plików tego typu". Naprawdę - trzeba się nieźle naczytać, żeby zrobić jedną głupią rzecz, jaką jest kopiowanie pliku z nadpisywaniem.
Ale lista rzeczy, które w Viście zostały rozwiązane w taki głupi i bezsensowny sposób jest jeszcze dłuższa. Ostatnio chciałam zmienić jakąś właściwość pulpitu. W XP klika się po prostu prawym klawiszem myszy i wchodzi we właściwości, gdzie szybko i łatwo można znaleźć to, czego się szuka. W Viście wchodzi się w jakiś kreator wyglądu pulpitu. Nie ma wszystkich opcji połączonych razem w jednym okienku - edycję każdej trzeba uruchomić osobno. Innymi słowy - jeśli ktoś chciałby zmienić tapetę i wygaszacz ekranu, to nie jest w stanie zrobić dwóch tych rzeczy jednocześnie. Musi otworzyć dwa osobne okienka, które kierują tymi rzeczami.
Wydaje mi się, że w tym przypadku twórcy Visty nie wiedzieli, na czym polega klikologia, i że tej należy jej unikać. A przecież zasada jest taka prosta - im mniej kliknięć prowadzi do celu, tym lepiej. Dlaczego więc panowie z Microsoftu małą ilość kliknięć zmienili na dużą? Tego nie jestem w stanie zrozumieć.

Klikologia ma miejsce nie tylko w Viście, ale także w najnowszej wersji Office'a. I tak właściwie na tym Offisie chciałam się głównie skupić. Ostatnio dorwałam bowiem jakąś starą gazetkę komputerową, w której na ten temat pisało. Opisano tam, jak dzielni specjaliści z Microsoftu postanowili zaprojektować cały interfejs dla pakietu biurowego od nowa. Za samo podjęcie się czegoś takiego należą się im brawa, bo jak wiadomo ludzie są upartymi bestiami i jak raz się do czegoś przyzwyczają, to potem bardzo trudno zmienić ich nawyki i przekonać ich do nowych rzeczy. Panowie z Microsoftu przeprowadzili więc szereg badań, żeby zobaczyć, jak ludzie do tej pory korzystali z ich produktu. Zaobserwowali sobie z których opcji ludzie korzystają częściej, a z których rzadziej oraz wysnuli całą masę innych wniosków. A potem stworzyli nowy, łatwiejszy w obsłudze interface Office'a.
Wszystko fajnie, tylko dla kogo ten interface jest taki przyjazny? Bo na pewno nie dla mnie.
W wersji Office'a z 2003 roku można sobie było wybrać, które paski narzędzi będą widoczne, a które nie. Dodatkowo istniała możliwość stworzenia własnego paska narzędzi. No dobrze, przyznaję, że być może większość, mniej obeznanych z programem użytkowników nie miała pojęcia, które paski narzędzi będą im akurat potrzebne, więc otwierała wszystkie, tak na wszelki wypadek. I prawdopodobnie większość nie wiedziała o możliwości stworzenia własnego paska narzędzi.
Z drugiej jednak strony - ja tego typu opcje znałam i z nich korzystałam. Dlaczego więc Microsoft odebrał mi możliwości, które miałam wcześniej? Dlaczego sprawił, że funkcje programu, które kiedyś mogłam odnaleźć bez problemu, teraz są zagrzebane gdzieś głęboko?
Zgadzam się z tezą, że program powinien być bardziej przyjazny dla mniej zaawansowanych użytkowników. Ale nie mogą przy tym jednocześnie cierpieć ci, którzy oprogramowanie znają lepiej.

Na razie sytuacja nie jest jeszcze tragiczna. Bo Windows XP i Office 2003 znajdują się na prawie każdym komputerze, a co za tym idzie - ja nie mam większych kłopotów z dogadywaniem się z większością pecetów. Ale jeśli Microsoft dalej będzie tworzył tak samo "przyjazne dla użytkowników" i ślicznie wyglądające programy, to może się zdarzyć, że ja przekonam się do oprogramowania jakiejś konkurencyjnej dla nich firmy.

Krótkie Dyrdymały


19.07.2011
Hurra, konto FilmWebu
na YouTube zostało
reaktywowane! :)
--------------------

28.06.2011
Konto FilmWebu na YouTube
zostało usunięte,
ponieważ według
Twentieth Century Fox
łamało prawa autorskie.
Jest to kolejny
dowód na to,
że amerykańskie wytwórnie
filmowe są głupie
i nie mają pojęcia
o czymś takim, jak
dobry PR i promocja
produktów w internecie.
--------------------

16.06.2011
Nowa opcja wyszukiwania
grafiki w Google
- genialna.
Tylko dlaczego, cholera
wprowadzili ją akurat
podczas sesji?!
Teraz zamiast się uczyć,
bawię się w wyszukiwanie
obrazków.
Głupi Google!
--------------------

15.06.2011
Wyszłam z domu,
żeby obejrzeć
zaćmienie księżyca,
a tu mimo braku chmur
- księżyca nie widać.
Czyżby ukradł go
Zimny Lech spod Wawelu?
--------------------

29.03.2011
Zagadka na dziś:
to z kartą graficzną
w moim komputerze
coś jest nie tak,
czy FireFox 4
po prostu nie działa,
jak należy? ;(
--------------------

28.03.2011
Pierwsze trzy odcinki
Breakout Kings
były OK.
Oglądam dalej! :)
--------------------

24.03.2011
Poziom ważności
aktualizacji wg
Windows 7:
bardzo ważna
aktualizacja,
niezbędna do
prawidłowego funkcjonowania
systemu - Bing Bar;
aktualizacja
mniej ważna -
antywirus.
Hmm... ciekawe...
--------------------

22.03.2011
Złośliwość losu:
przez całą zimę
ani razu się nie
przeziębić, a potem
rozchorować się
na wiosnę.
--------------------

19.03.2011
Zimo, wyp*erdalaj! :(
--------------------

18.03.2011
127 godzin -
choć wiedziałam, jak
się skończy, to i tak
bolało mnie,
gdy go oglądałam.
Świetny film!
--------------------

2.03.2011
Seriale w wersji mini.



Creative Commons logo

Add to Google