November 8th, 2009

avatar

Monety o różnej wartości

Wiemy, że śmierdzą, że nie przynoszą szczęścia, i że nie można za nie kupić zdrowia. Ja jednak dziś chciałam wam opowiedzieć o nieco innych sprawach związanych z pieniędzmi.

Moneta czy banknot będą miały taką samą wartość, bez względu na swój wiek, czy wygląd. Nominał będzie taki sam, niezależnie od tego, czy pieniądz będzie nowy, świeżutki, pachnący i prosto z mennicy bądź drukarni, czy też wiele razy przejdzie z rąk do rąk i zostanie zniszczony, wymięty, poszarpany i porysowany.

Jaką wartość ma dla was dwa złote? Zapewne niewielką. Można za to kupić batonika, kawę, gazetę lub choćby baterię do odtwarzacza mp3. Nic wielkiego. Ale jednocześnie, gdy nam akurat tych dwóch złotych brakuje, to ta niewielka moneta nagle zaczyna mieć dla nas dużo większe znaczenie.

Rok temu, właściciel uniwersyteckiego ksero miał mi wydać dwa złote reszty. I wtedy zadał mi dość niecodzienne pytanie "Chce pani zwykłe dwa złote, czy dwa złote inne od wszystkich?"
Nie miałam zielonego pojęcia, o czym facet mówi, ale myślę sobie - a co mi tam, zaryzykuję. W końcu chodzi tylko o dwa złote. Odpowiedziałam mu, że chcę dwa złote inne, niż wszystkie. A wtedy on wręczył mi taką monetę:

moneta 1

Potem wyjaśnił, że mennica polska co jakiś czas wybija takie monety i wypuszcza je w obieg. Jeśli chodzi o nominał, to mają one taką samą wartość, jak każda inna dwuzłotówka. Ja jednak wiedziałam to samo, co facet od ksero - że moneta jest niezwykła, i że tak naprawdę posiadanie jej znaczy nieco więcej.
Podziękowałam panu od ksero i przyjęłam od niego tą niecodzienną monetę. I muszę wam powiedzieć, że tamtego dnia czułam się jak ktoś naprawdę niezwykły. W końcu inny człowiek - prawdopodobnie zupełnie przypadkowo wybierając akurat mnie - podarował mi prawdziwy skarb. Skarb kosztujący więcej, niż dwa złote.

Tymczasem wczoraj, gdy kupowałam kebaba (swoją drogą - kebaby w Krakowie znowu podrożały), facet przede mną starał się zapłacić za swój posiłek... tak, zgadliście - nieco inaczej wyglądającą, ale także okazyjnie wybitą, dwuzłotówką. Na moje szczęście, sprzedawca kebabów nie chciał takiej monety przyjąć. Zaoferowałam wtedy, że chętnie się wymienię. Właściciel niezwykłej dwuzłotówki zgodził się na to bez chwili zastanowienia. Jak dla mnie było to trochę dziwne, bo facet wcale nie wyglądał na kogoś pozbawionego pieniędzy. Mimo to, gdy dostał ode mnie zwykłe dwa złote, którymi bez problemu mógł zapłacić w każdym miejscu, widziałam po nim, że poczuł dziwną ulgę, jakby pozbył się niepotrzebnego balastu, czegoś zbytecznego i uciążliwego.
Tak więc, od dziś jestem posiadaczką kolejnej okazyjnie wybitej dwuzłotówki.

moneta 2

A piszę wam o tym wszystkim, nie po to, żeby pochwalić się tymi dwiema monetami. Piszę, żeby zapytać, jak wy zachowalibyście się, gdyby do waszego portfela trafił taki okazyjnie wybity pieniążek? Czy bylibyście jak facet na ksero i podarowalibyście ten niezwykły przedmiot innej osobie? Czy może jak koleś kupujący kebaba - chcielibyście się go jak najszybciej pozbyć? Czy wreszcie - podobnie jak ja - doszlibyście do wniosku, że, mimo swojego nominału, moneta ma dużo większą wartość i zachowalibyście ten skarb dla siebie?