November 30th, 2009

avatar

Na zakończenie weekendu...

Miałam o tym napisać w Krótkich Dyrdymałach, ale wyszedłby za długi wpis. Więc będzie krótka notka tutaj.

Zaplanowałam sobie, że przez weekend będę rysować. Postanowienia dotrzymałam. Obrazków kilka nabazgrałam. I wszystkie wyglądają w miarę nieźle. Ale (bo bez "ale" nie mogłoby się przecież obyć) każdy prezentuje się ładnie tylko na papierze. Bo na komputerze - już nie.

Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Wydaje mi się, że tak samo, jak kamera wideo optycznie dodaje ludziom kilka kilogramów, tak samo skaner odbiera obrazkom uroku. W każdym razie - gdy coś namaluję i na to spojrzę, wydaje mi się, że jest super. Ale gdy wrzucę to na ekran komputera - już tak nie jest.

Można oczywiście rozwiązać ten problem. Moja współlokatorka ostatnio pokazała mi jak. Trzeba rysować nie na kartce papieru, tylko na padzie - a co za tym idzie - bezpośrednio na komputerze. Uwierzcie mi - rzeczy powstałe w ten sposób na ekranie prezentują się o niebo lepiej.

Tylko, że - no właśnie - wszystko jest wirtualnie. Nie ma kartki papieru, ołówka, gumki do mazania, tuszu, kredek, farbek i całej reszty. Nie trzeba kombinować, jak mocno docisnąć ołówek i jak zmieszać farby, żeby wyszedł odpowiedni kolor. Nie trzeba się też martwić że obrazek się rozmaże lub wymnie. A gdy coś się nie uda, zawsze można wcisnąć guzik "cofnij". Niby fajnie, ale jednak - niefajnie.

Skany obrazków pewnie niedługo pokażę wam na stronie www (o ile ta zacznie w końcu porządnie działać). Ale na skanach się skończy, bo do rysowania na padzie jak na razie nie mam zamiaru się przekonywać. Bo co z tego, że skany wyglądają paskudnie, skoro mam w domu teczkę pełną dużo lepiej wyglądających rysunków.

...z drugiej jednak strony - znając siebie, pewnie będzie tak jak z fotografią. Jeszcze rok temu upierałam się, że robienie zdjęć Zenitem to fajna zabawa. I choć rzeczywiście fotografowanie w ten sposób jest dużo ciekawsze, to teraz za nic nie zrezygnowałabym z mojego aparatu cyfrowego...