March 18th, 2011

oczko

Nie lubię trójwymiarowych animków

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Od tego, że ktoś z wytwórni Walta Disney'a powiedział "Hej, może zrobimy fabularną wersję jednego z naszych animowanych filmów?" Wszyscy na to przyklasnęli. Bo raz, że nie trzeba było bardzo wysilać się przy scenariuszu, a dwa, że sukces takiego filmu był na 99% gwarantowany. A kto nie chciałby przy małym nakładzie sił i środków zarobić masy pieniędzy?
101
Tym sposobem Disney sfabularyzował kilka swoich kreskówkowych hitów, między innymi Księgę Dżungli i 101 Dalmatyńczyków. Wedle prognoz, na filmy do kina poszły tłumy - między innymi ja, będąc małą dziewczynką. I fajnie, wszyscy byli zadowoleni. Co prawda w obecnej chwili, gdy zapytacie mnie na przykład o Dalmatyńczyki, to przed oczami staną mi obrazy z kreskówki - bo tą zawsze lubiłam bardziej, niż fabularną wersję bajki.

Brawa dla Disney'a należą się jednak za to, że stworzone przez nich filmy fabularne były naprawdę ładne. I mimo tego, że bazowały na kreskówkach - nie były od nich wcale gorsze.

Niestety pomysł Disney'a podchwycili Francuzi. Żabojady miały masę bajek rodzimej produkcji, sporą ilość własnych - dobrych i rozpoznawalnych przez resztę świata aktorów oraz odpowiedni budżet. Niestety zabrakło im jednej rzeczy, którą mieli Disney'owscy producenci - wyczucia.

AsterixŻabojady sfabularyzowały i tym samym zniszczyły jednego z moich ulubionych bohaterów z dzieciństwa, czyli Asterixa.

Zgadza się, żarty w każdej odsłonie fabularnego Asterixa są śmieszne, że boki zrywać. Na tym jednak zalety filmów się kończą. Magia i piękno, które miały w sobie kreskówki zniknęły, zastąpione niezbyt udanymi, wygenerowanymi komputerowo efektami specjalnymi.

Disney chciał dobrze, ale zupełnie przypadkiem wykopał dół pod fundamenty dla kreskówkowej maszyny zagłady. Francuzi te fundamenty wybudowali. Ale całą resztę konstrukcji wznieśli Amerykanie.

Jedną z pierwszych ofiar trójwymiarowo-komputerowej gilotyny stał się Garfield.GarfieldTłustego, leniwego, rudego kota kochałam zarówno za komiksy, jak i kreskówki, które czasami popołudniami puszczali w telewizji. Wyjątkowo do cyfrowej wersji Garfielda byłam nastawiona dość pozytywnie, bo zwiastuny mi się podobały, a fakt, że kocur będzie mówił głosem Marka Kondrata - dodatkowo zachęcał. Pamiętam, że do kina wyciągnęłam nawet siostrę, obiecując jej, że film będzie super.

Ale niestety - nie był. Komputerowo wygenerowany Garfield prezentował się paskudnie, a sam film był po prostu kiepski i do pięt nie dorastał swojemu komiksowemu i kreskówkowemu pierwowzorowi.

Pozbawieni gustu i skrupułów amerykańscy hamburgerożercy nie dostrzegli jednak, jak bardzo skrzywdzili Garfielda, jego fanów oraz wszystkie osoby obdarzone dobrym smakiem, które miały nieszczęście zobaczyć ten film.
Nie, hamburgerożercy stwierdzili, że skoro film nie odniósł finansowej klapy, to można nakręcić jego kontynuację... A potem - o zgrozo - postanowili skazać na trójwymiarowo-komputerową gilotynę następne bajkowe postaci. Niedawno wyrok śmierci został podpisany na kolejne sympatyczne stworki, które w wersji rysowanej, całkowicie dwuwymiarowej, były częścią mojego dzieciństwa:

Smurfy

Tak, zgadza się, te paskudnie wyglądające cosie, to Smerfy. Oczywiście z całego serca życzę im powodzenia w cyfrowym świecie. Boję się jednak, że spotka je podobny los, co Asterixa i Garfielda.

Nie mówię, że trójwymiarowe animki są złe. Uwielbiam Shreka*, Epokę Lodowcową*, Jak wytresować smoka i wiele, wiele innych. Ale to są bajki, które zaistniały w formie komputerowej i nigdy wcześniej nie były w 2D.
(*a przynajmniej pierwsze części tych dwóch bajek - bo im dalej, tym gorzej)

Wkurza mnie to, w jakim świecie przyszło mi żyć. W branży muzycznej królują covery, w branży filmowej - remake'i. Do cholery jasnej apeluję do wszystkich - a zwłaszcza do producentów za wielką wodą. Zainwestujcie w nowe, niepowtarzalne historie. Wymyślcie coś oryginalnego, własnego. Nie ruszajcie starych, dobrych hitów. I nawet nie myślcie o cyfralizacji Kaczora Donalda, Gumisiów, Królika Bugsa oraz innych bohaterów bajek z mojego dzieciństwa.