April 8th, 2011

oczko

Ile koń trojański ważyłby w Hot tub time machine?

Mogłabym napisać dziś o radości z powodu nadejścia wiosny, o poirytowaniu, jakie budzi we mnie ciągle zmieniająca się pogoda, o kłopotach w pisaniu pracy magisterskiej, o mojej walce z lenistwem, o braku weny i o wielu, wielu innych  rzeczach... ale mi się nie chce.
W związku z tym dziś będzie krótki wpis o dwóch filmach.

Ile waży koń trojański? i Hot tub time machine. Co je łączy? Oba filmy to komedie opowiadające o podróżach w czasie. I w obydwu przypadkach: główni bohaterowie postanowili wykorzystać tą podróż, by zmienić swoją przyszłość. A jakie są różnice? Już piszę.

Jeśli chodzi o Konia trojańskiego, na początku to muszę powiedzieć jedno: to kolejny film, przy którym pomyślałam sobie, że muszę przestać oglądać zwiastuny oraz czytać streszczenia i recenzje. Bo Ile waży koń trojański? spodobał mi się w dużej mierze dlatego, bo nie miałam zielonego pojęcia, o czym to będzie. Z tego też powodu wam również nie będę zdradzać, o co tu chodzi.
Napiszę jedynie, że główna bohaterka, z roku 2000 przenosi się o 25 lat wstecz, do pięknych i barwnych PRL-owskich czasów. Przy czym rok 1985 naprawdę został potraktowany z dużym przymrużeniem oka i nie do końca na serio. Ale z drugiej strony - nie mogło być przecież inaczej, skoro film jest komedią romantyczną, a nie dramatem.
"Komedia romantyczna" to tutaj słowa kluczowe. Film jest bowiem lekki, z pozytywnym przesłaniem i opowiada przede wszystkim o sprawach związanych z miłością. Mnie Koń trojański bardzo się podobał. Mojej mamie też. Tata natomiast popatrzył przez chwilę, o co chodzi, po czym zajął się innymi sprawami. Przypuszczam więc, że inni panowie także mogą na filmie poczuć się znudzeni.

Za to męskiej części widowni do gustu na pewno przypadnie Hot tub time machine (polski tytuł tak bardzo mi się nie podoba, że nawet nie będę go tu przytaczać). Tym razem bowiem do czasów swojej młodości przenosi się kilku, zmęczonych życiem amerykańskich czterdziestolatków. A za wehikuł czasu posłuży im jacuzzi napędzane energy drinkiem. Humor w Hot tub time machine jest typowy dla amerykańskich komedii: głupkowaty i momentami obrzydliwy. Jeśli jednak przebrnie się przez te najpaskudniejsze momenty, to oglądanie reszty filmu jest całkiem znośne. Na dokładkę mamy natomiast kolorowe lata osiemdziesiąte i masę związanych z nimi żartobliwych scen (na przykład jak sprawdzić, że jest się w latach '80-tych? Zapytajcie kogokolwiek jakiego koloru jest Michael Jackson).

Który z tych dwóch filmów podobał mi się bardziej? Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia, bo każdy był fajny na inny sposób. A które z tych produkcji wy powinniście zobaczyć? Tutaj wszystko zależy od tego, czy wolicie polskie komedie romantyczne, czy standardowe komedie amerykańskie.



A przy okazji naszła mnie taka myśl. Skoro w latach osiemdziesiątych bohaterowie Powrotu do przyszłości znaleźli się w latach sześćdziesiątych, a postaci ze współczesnych filmów podróżują do lat osiemdziesiątych, to gdzie pisarze tworzący scenariusze do filmów o podróżach w czasie będą wysyłać ludzi za dwadzieścia lub więcej lat? Czy czasy nam współczesne zostaną przez kogoś uznane za tak samo kolorowe i szalone, jak lata sześćdziesiąte i osiemdziesiąte?
  • Current Music
    Sara Evans
  • Tags