June 18th, 2011

avatar

Żyjemy w świecie science-fiction

Gdyby Juliusz Verne przeniósł się do przyszłości i wylądował w naszych czasach, zapewne oniemiałby z zachwytu. Łodzie podwodne, statki kosmiczne i inne cuda o których pisał - stały się rzeczywistością. Ale dzisiejszych czasów wcale nie musiałby oglądać ktoś, kto urodził się w XIX wieku, żeby stwierdził, że żyjemy w świecie science-fiction. Wystarczyłoby, żeby Ziemię AD 2011 zobaczył ktoś sprzed kilku lat.

Pamiętam, jak po premierze Raportu mniejszości w wielu czasopismach komputerowych lub popularno-naukowych autorzy artykułów zachwycali się, że właśnie tak będą wyglądać komputerowe interfejsy kiedyś, w dalekiej przyszłości.
Dziś bezdotykowe sterowanie jest możliwe i co więcej - w odróżnieniu od Toma Cruse'a - nie potrzebujemy do tego śmiesznych, świecących rękawiczek. Od jakiegoś czasu na rynku jest bowiem XBox 360 Kinect (prototyp urządzenia zwał się Natal). Sama nie miałam jeszcze możliwości przetestować tego gadżetu, ale na filmach wygląda on naprawdę imponująco.

Najzabawniejsze jednak jest to, że czasem sami nie wiemy, jak duży krok naprzód zrobiła już technologia. Jakiś czas temu odwiedził mnie kolega, właściciel iPhona. W radiu leciała jakaś muzyka. Mój znajomy zapytał mnie, czy wiem kto śpiewa daną piosenkę. Odpowiedziałam mu, że nie, ale mogę włączyć komputer i sprawdzić przez interenet, jaki utwór akurat grają w danej stacji radiowej. Kumpel na to, że nie, że nie trzeba. Odpalił jakąś aplikację na telefonie i przytknął go do radiowego głośnika. iPhone nagrał kilkanaście sekund piosenki, po czym połączył się z siecią i sprawdził, kto wykonuje dany utwór. Gdy to zobaczyłam, z wrażenia oczy wylazły mi na wierzch, a szczęka opadła do kolan. Nie miałam pojęcia, że iPhone potrafi takie rzeczy. Ba, nie wiedziałam nawet, że istnieją programy, które rozpoznawałyby muzykę w taki właśnie sposób.

Kilka dni temu, na polskiej stronie wyszukiwarki grafiki Google pojawiła się możliwość tak zwanego "wyszukiwania obrazem". Ponownie pomyślałam sobie "super, jaki to krok do przodu i w ogóle". Ale potem z ciekawości zerknęłam na blog Google'a i tu zonk - wyszukiwanie w ten sposób było możliwe już od dwóch lat, z tym, że wcześniej opcja ta była dostępna tylko w telefonach komórkowych.

Czasem zastanawiam się, jak często nie zdaję sobie sprawy z pojawienia się pewnych nowinek technicznych. Albo co więcej - jak często na co dzień korzystam z nowoczesnych, technicznych udogodnień, o których istnieniu nie mam pojęcia.  Bo choć dzisiejsze czasy nie wyglądają tak imponująco, jak w filmach Metropolis lub Powrót do Przyszłości, to jednak można chyba stwierdzić, że żyjemy w świecie, który jeszcze nie tak dawno uznawany był za science-fiction.