June 28th, 2011

avatar

Przerzuć się na ePUB

Jeśli popatrzycie na specyfikacje techniczne telefonów komórkowych zauważycie, że większość nowych modeli posiada coś, co zwie się "czytnikiem plików PDF". Choć brzmi to efektownie - w rzeczywistości chodzi tutaj o zwykłą aplikację (którą zazwyczaj jest mobilna wersja popularnego Adobe Readera). Gdyby więc wasz telefon zaliczał się do tych nieco starszych, pozbawionych czytnika plików PDF i trochę byście pokombinowali, to zapewne udałoby się wam go "podkręcić", instalując taki czytnik. Pytanie tylko, czy warto?

Na mojej komórce z czytnika PDF-ów skorzystałam najwyżej kilka razy. I wyglądało to mniej więcej tak: najpierw plik dość długo się ładował, bo niestety mały procesor w telefonie nie jest w stanie ogarnąć takiej ilości bajtów, jaką niesie ze sobą PDF. Gdy w końcu plik się wgrał - zaprezentowany został w widoku 100%, czyli takim, na którym było widać całą kartkę papieru. Z tego też powodu litery w tekście były tak małe, że nie sposób było ich przeczytać. Obraz trzeba było więc powiększyć - ale po każdym naciśnięciu na ikonkę lupy należało odczekać kilka sekund, gdyż telefon musiał ponownie obrobić obraz. Gdy w końcu, po kilku kliknięciach literki stały się zadowalająco duże - okazywało się, że cała linijka tekstu nie mieści się na niewielkim, komórkowym ekranie. Żeby więc coś przeczytać - należało obraz co chwilę przewijać - raz w prawo, raz w lewo. W efekcie - więcej się naklikałam i naczekałam, niż naczytałam. Z tego też powodu dałam sobie spokój z czytaniem PDF-ów na telefonie komórkowym.

Jeśli wy kiedykolwiek próbowaliście otworzyć i przeczytać plik PDF na swojej komórce - prawdopodobnie wasze wrażenia były podobne do moich i tak samo, jak ja - zrezygnowaliście z czytania e-booków na telefonie.

A przecież - można inaczej...

Trochę wstyd mi się do tego przyznać, ale choć jestem studentką INIB-u, specjalizacji Zasoby Cyfrowe to nigdy wcześniej nie słyszałam o formatach plików przeznaczonych specjalnie do prezentacji e-booków na tak zwanych urządzeniach mobilnych. To znaczy - obiły mi się o uszy ich nazwy, ale byłam święcie przekonana, że formaty te są przeznaczone wyłącznie do czytników takich, jak Kindle i inne gady.
Z tego też powodu dopiero ostatnio, zupełnie przypadkiem odkryłam coś, o czym niektórzy z was być może wiedzą już od dawna. Istnieje format ePUB, który można odczytywać nie tylko na Kindlach, ale także na innych urządzeniach - między innymi telefonach komórkowych.

A czymże taki ePUB różni się od PDF-a? Otóż PDF pierwotnie był formatem przeznaczonym przede wszystkim do drukowania - zachowywał więc idealny rozkład elementów na stronie. Z tego właśnie powodu pliki tego typu prezentują się na niewielkim ekranie telefonu komórkowego tak, jak opisałam to wcześniej. Dodatkowo PDF-y "ważą" dość sporo, między innymi przez to, że zapisane w nich są czcionki użyte w tekście.
Tymczasem ePUB został stworzony głównie z myślą o prezentacji tekstu. Treść nie jest na stałe "przyklejona" do wirtualnej kartki papieru, jak w przypadku PDF-ów. Dzięki temu może dopasowywać się do rozmiaru ekranu, na którym jest wyświetlana. A co za tym idzie - każda linijka tekstu zawiera tylko tyle znaków, na ile pozwala szerokość wyświetlacza. A dzięki temu w grę wchodzi jedynie przewijanie tekstu w górę i w dół - nigdy na boki. Dodatkowo pliki są "lekkie", ponieważ poza tekstem zawierają jedynie niewielkie formatowanie. A dzięki temu - bardzo szybko się ładują.

Być może zadacie teraz inne pytanie: dlaczego ePUB, a nie zwykły, standardowy plik TXT? Otóż format ePUB opiera się na plikach XML. Dzięki temu po pierwsze - wygląd tekstu można edytować na poziomie HTML-a i CSS-a: pogrubić go, pochylić, napisać inną czcionką lub wycentrować. Poza tym - również dzięki HTML-owi i XML-owi możliwe jest tworzenie zakładek, które dadzą nam możliwość np. natychmiastowego przeskoczenia do któregoś z kolei rozdziału książki.
Z kolei pliki TXT pozbawione są wszelkiego, możliwego formatowania i przez to nie dają nam żadnej z powyższych możliwości.

Darmowe czytniki ePUB-ów na telefony komórkowe bez problemu ściągniecie z sieci. Nie istnieje jedna idealna, działająca na każdym telefonie aplikacja. Ale jeśli trochę poszperacie, na pewno znajdziecie coś co będzie funkcjonować na waszej komórce. Na mojej Nokii spisuje się Albite Reader, który naprawdę bardzo wam polecam - gdyż prezentuje on treść w niezwykle przyjemny dla oka sposób.
A przy okazji - ePUB-y można odczytać także na zwykłym komputerze - w tym przypadku z sieci można ściągnąć nie tylko programy, ale także wtyczki do przeglądarek internetowych.

Zapewne zadacie teraz kolejne, najbardziej chyba istotne pytanie: skąd wziąć pliki ePUB? Jeśli chodzi o legalne, płatne źródła, to ePUB-y są do kupienia w większości księgarni wirtualnych, które oferują e-booki. Oczywiście istnieją też książki darmowe i legalne - ale w tym przypadku najłatwiej znaleźć anglojęzyczne dzieła, do których wygasły autorskie prawa majątkowe. Utwory tego typu znajdziecie w serwisie wcześniej wspomnianego przeze mnie Albite Readera. Drugą, dość dużą stroną jest Feedbooks, gdzie prezentowane są między innymi zbiory z Projektu Gutenberg... Ale oczywiście poza tym jest jeszcze wiele innych, podobnych stron internetowych.
Jeśli zaś będą was interesować dzieła darmowe, choć nielegalne, ale za to napisane po polsku - no cóż - tu najlepszym źródłem są chomiki i inne gryzonie.
Niestety ePUB wciąż nie jest aż tak popularny jak PDF i co za tym idzie - wiele książek w tym formacie jest po prostu niedostępna w sieci.

Być może zerkniecie teraz do znajdującego się na waszym komputerze pokaźnego folderu z mniej lub bardziej legalnymi książkami w formacie PDF. Wklepiecie w Googla kilka tytułów i ze smutkiem przekonacie się, że są one dostępne w PDF-ie, ale nie w ePUB-ie. I co teraz? Czy to oznacza, że ta cała zabawa z instalowaniem czytnika ePUB-ów na telefonie komórkowym poszła na marne? Nie!

Na szczęście są programy, które konwertują pliki z innych formatów na ePUB-y. W tym wypadku polecam całkowicie darmowy calibre, który potrafi przekonwertować niemal każdy plik tekstowy na inny format. Program ma polskie menu, w necie znajdziecie też kilka polskich stron na jego temat. Na pierwszy rzut oka proces konwertowania może się zdawać skomplikowany, ale szybko powinniście dojść do wprawy. Program bez problemu radzi sobie z przerabianiem plików .doc na ePUB-y. Jeśli chodzi o PDF-y, czasem wychodzi mu to lepiej, a czasem gorzej.
Na pewno wszelkich błędów w formatowaniu pozbędziecie się, jeśli tekst najpierw skopiujecie do notatnika, a następnie powstały w ten sposób plik TXT poddacie konwersji. A gdybyście mieli nieco więcej czasu na zabawę, zależało wam na podziale na rozdziały i nieco ładniejszym wyglądzie końcowego ePUB-a - w takim wypadku plikiem wyjściowym powinien być HTML.

Mnie, metodą prób i błędów po kilku godzinach udało się stworzyć naprawdę profesjonalnie wyglądający ePUB. Ale to dlatego, że uparłam się, by zrobić to naprawdę porządnie. Jeśli wam zależy bardziej na ilości, niż na jakości - to po kilku kliknięciach i paru minutach przekształcicie całą waszą bibliotekę PDF-ów na ePUB-y.

A czy to wszystko warte jest w ogóle zachodu? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Przy pomocy mojego telefonu komórkowego przeczytałam już kilka książek w formacie ePUB. Komfort czytania był podobny do tego, jaki odczuwam w przypadku lektury tradycyjnych, papierowych książek i na pewno dużo większy, niż w przypadku czytania z ekranu komputerowego monitora. Praktyczne zastosowanie tego rozwiązania również jest bardzo duże, bo przecież telefon, w odróżnieniu od książki zmieści się nawet do kieszeni spodni i zazwyczaj wszędzie zabieramy go ze sobą, nawet się nad tym nie zastanawiając.

Czy więc warto przerzucić się na ePUB-y? Jeśli lubicie czytać - naprawdę powinniście spróbować to zrobić.
A producenci telefonów komórkowych, zamiast chwalić się, że ich produkty posiadają czytniki PDF-ów, mogliby raczej instalować na nich aplikacje pozwalające na lekturę ePUB-ów. Bo format ten został stworzony przecież głównie z myślą o telefonach komórkowych.