Hołka (holllka) wrote,
Hołka
holllka

  • Location:
  • Music:

Zakręcone życie pizzonosza

Było ciężko, ale obiecałam sobie, że wytrwam, że nie zacznę czytać powieści Kasi zaraz po tym, jak Kasia sprezentowała mi jeden z jej egzemplarzy z dopisaną specjalnie dla mnie dedykacją. Postanowiłam, że nie rozpocznę lektury w tygodniu, że nie będę podczytywać po kilka stron w przerwach między wykładami lub innymi zajęciami. Założyłam, że w sobotni wieczór po gorącym prysznicu, będąc całkowicie na luzie zagrzebię się pod pierzyną i cały wieczór będzie tylko dla mnie i Kasinej powieści. Opłaciło się, bo książka wciągnęła mnie straszliwie, gdybym więc zaczęła czytać ją wcześniej, prawdopodobnie zajęta lekturą opuściłabym kilka zajęć na uczelni.

...Ale chwila! Stop! Zacznę jeszcze raz. Ale tym razem, żeby mój dalszy opis był całkowicie obiektywny, zapomnę na moment o tym, kim jest Kasia Lewcun.

Kasia Lewcun? Kto to taki? Autorka książki? Jakiej książki? Wyznania pizzonosza? Aha, no tak, rzeczywiście. Ale nie, nigdy wcześniej o tej Kasi Lewcun nie słyszałam.



(...) Wiecie, gdybym chciał, mógłbym być na przykład piosenkarzem. (...) Małolaty wieszałyby sobie plakaty ze mną nad łóżkiem i śliniły się na mój widok na koncertach. Miałbym życie jak w Madrycie. Ale wolę być szarym człowiekiem pracy. Karmić głodnych, pocieszać przygnębionych porcjami węglowodanów i tłuszczów nasyconych. W pizzy drzemie moc - ja nią rozporządzam.
[cytat z Wyznań pizzonosza, oczywiście ;]


Tytuł książki trochę mnie zmylił. Myślałam, że będzie tutaj mowa przede wszystkim o rozwożeniu pizzy i różnych przygodach z tym związanych. Tymczasem pizzonoszene jest tu ramą luźno łączącą się z obrazem, który bynajmniej nie przedstawia martwej natury z dobrze wypieczoną margaritą o podwójnym serze. Wyznania pizzonosza opowiadają przede wszystkim o życiowych rozterkach, sukcesach i niepowodzeniach, dorastaniu oraz przede wszystkim - o miłości.

Mateusz - główny bohater powieści, jest postacią sympatyczną, ciekawą i - co równie ważne - realistycznie przedstawioną. Jest narratorem, z którym nie można się nudzić. O zdarzeniach, które go spotkały opowiada czasem z sarkazmem, a kiedy indziej z sentymentem. A to co go spotyka... no cóż, tutaj nie będę zdradzać fabuły, napiszę jedynie, że życie płata mu sporo figli.

Przez karty powieści przetacza się masa różnorakich postaci. I podobnie, jak w przypadku Mateusza - są to bohaterowie prawdziwi, z krwi i kości. Tacy, jakich bez trudu sami moglibyśmy kiedyś poznać. A nawet lepiej - tacy, z którymi momentami sami moglibyśmy się utożsamiać, i których problemy nie są nam obce.
Równie realny jest książkowy świat - znajdziemy tu zarówno cuchnące i spóźniające się pociągi PKP, jak i piękne, odludne polskie krajobrazy. Większość akcji toczy się jednak w moim ukochanym Krakowie.

Przyzwyczajona do książek kryminalnych i fantastycznych bałam się, że powieść obyczajowa może mnie znudzić. Tymczasem Wyznania pizzonosza czytało mi się równie dobrze, jak powieści choćby Terry'ego Pratchetta. Nim się obejrzałam, dotarłam do ostatniej strony i byłam porządnie rozczarowana, że to już koniec. Przy czym samo zakończenie było bardzo udane i idealnie pasowało do reszty książki.

Wyznania pizzonosza to powieść skierowana przede wszystkim dla nastolatków. Chyba bardziej dla dziewczyn, niż dla chłopaków, ale kto wie - może panowie też polubiliby głównego bohatera? Mnie w każdym razie podobało się i gorąco polecam wam tę powieść.



Jasssne... - powiecie pewnie teraz - Jak mamy uwierzyć w to, że oceniłaś powieść swojej przyjaciółki całkowicie obiektywnie, skoro piszesz o tej książce w samych superlatywach?

No więc błędy... Oczywiście, że takie się pojawiają... (pięć minut później, po dokładnym zastanowieniu się i przeanalizowaniu sprawy)... Tak, są w książce pewne błędy.

Można się doczepić, że w Wyznaniach pizzonosza jest za dużo product placementu - zarówno rzeczowego, jak i osobowego. To może trochę denerwować. Ale z drugiej strony - halo - narratorem jest WSPÓŁCZEŚNIE żyjący młody człowiek. Powieść nie byłaby więc realistyczna, gdyby Mateusz opowiadał nam, że wypił piwo XXX, a w pokoju miał zawieszony plakat słynnej aktorki filmowej - panny Igrekowej.

Z psychologicznego punktu widzenia, wypowiedzi głównego bohatera nie są idealne. Gdzieś słyszałam, że panowie konstruują zdania krótsze, niż kobiety. Tymczasem Mateuszowi często zdarza się tworzyć wypowiedzi bardzo złożone... No dobrze, ale uznajmy, że chłopak jest inteligentny i oczytany, a co za tym idzie - skonstruowanie zdania składającego się z więcej, niż kilku słów nie jest dla niego problemem.

Inna sprawa, że Mateusz jest zbyt grzeczny. Czy normalny, współczesny dwudziestolatek powiedziałby lub choćby pomyślał "Niech mnie piekło pochłonie!" "Ładne rzeczy!" albo "O nie!" Nie wydaje mi się. Prędzej te wszystkie wykrzyknienia zastąpił by jednym, krótkim "Cholera!" albo jeszcze krótszym wyrazem zaczynającym się na K. Ale wyobrażacie sobie jak wyglądałaby książka, w której ktoś starałby się realnie odwzorować strumień świadomości współczesnego młodego człowieka? Przekleństwa stanowiłyby w niej połowę treści i chyba żaden wydawca nie podjąłby się publikacji czegoś takiego.


Trzecia i ostatnia rzecz, która mi się nie podobała, to cytaty z piosenek. Nie były złe, ale moim zdaniem było ich w książce trochę za dużo. Przy czym mnie wydało się to przekombinowane, ponieważ sama raczej nie myślę cytatami. Ale może istnieją ludzie, który mają właśnie taki tok rozumowania.

Przyznaję - Wyznania pizzonosza nie są arcydziełem, które przejdzie do historii literatury. Ale przecież książka nie została napisana po to, by startować do nagrody Nike. Z założenia miała to być lektura dla nastolatków - lekka, pouczająca, momentami zabawna, a czasami wzruszająca. I pod tym względem powieść Kasi spisuje się idealnie.

Jeszcze raz gorąco polecam wam Wyznania pizzonosza do przeczytania. Raz poskąpcie i zjedzcie gorący kubek zamiast pizzy, a za zaoszczędzone pieniądze kupcie tę książkę (tą książkę? sorry, ale nigdy nie wiem, jak się to diabelstwo odmienia). Naprawdę nie będziecie żałować! A przy okazji - wspomnijcie o Wyznaniach pizzonosza znajomym. Może oni także się skuszą.

Tags: czytadła, drobna prywata, kraków
Subscribe
Comments for this post were disabled by the author